sobota, 10 listopada 2012

Gonić marzenia



Wolność… Chyba najwierniej potrafię pokazać ją w tańcu. To wspaniałe uczucie wyzwolenia. Ruchy, które powodują, że rozumiesz się z drugim człowiekiem bez słów. Bo tych słów tak naprawdę nie potrzeba. Mijają godziny, a Ty grasz niczym aktor na scenie. Uśmiechasz się, krzywisz, krzyżujesz ręce w imię niezadowolenia, by zaraz unieść je w powietrze na znak radości. Nie znamy się, ale taniec zbliża ludzi. Właśnie… zbliża. Ale tylko w momencie gdy jest to szczere z obu stron. Is it real or is it just a game?  Jedyne czego teraz pragnę, to żeby nie powtórzyła się znajoma mi sytuacja. Wtedy też w tańcu zrodziła się chemia, szkoda, że tak szybko wygasła. Wtedy też byłam pewna, że to coś niezwykłego, i co z tego? Jedno wielkie nic. Pozostały wspomnienia. Serce zabiło szybciej, ale rozum mówi mi, że te cudowne chwile zakończyły się w momencie gdy wróciliśmy do domów. Za szybko się przyzwyczajam do tego co dobre. Zdecydowanie za szybko. Ale ktoś mi mówił, że muszę gonić marzenia. Gonie je, ale one uciekają. Kto tym razem będzie szybszy? Może nieświadomie to właśnie o Tobie pisałam poprzednim razem? Chciałabym być tak zwyczajnie szczęśliwa… Stop! Przecież jestem bardzo szczęśliwa! Tylko za często popadam w skrajności… Chciałabym tak znowu zatonąć w głębi Twoich oczu…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz