Wolność… Chyba najwierniej potrafię pokazać ją w
tańcu. To wspaniałe uczucie wyzwolenia. Ruchy, które powodują, że rozumiesz się
z drugim człowiekiem bez słów. Bo tych słów tak naprawdę nie potrzeba. Mijają
godziny, a Ty grasz niczym aktor na scenie. Uśmiechasz się, krzywisz,
krzyżujesz ręce w imię niezadowolenia, by zaraz unieść je w powietrze na znak
radości. Nie znamy się, ale taniec zbliża ludzi. Właśnie… zbliża. Ale tylko w
momencie gdy jest to szczere z obu stron. Is it real or is it just a game? Jedyne czego teraz pragnę, to żeby nie
powtórzyła się znajoma mi sytuacja. Wtedy też w tańcu zrodziła się chemia,
szkoda, że tak szybko wygasła. Wtedy też byłam pewna, że to coś niezwykłego, i
co z tego? Jedno wielkie nic. Pozostały wspomnienia. Serce zabiło szybciej, ale
rozum mówi mi, że te cudowne chwile zakończyły się w momencie gdy wróciliśmy do
domów. Za szybko się przyzwyczajam do tego co dobre. Zdecydowanie za szybko.
Ale ktoś mi mówił, że muszę gonić marzenia. Gonie je, ale one uciekają. Kto tym
razem będzie szybszy? Może nieświadomie to właśnie o Tobie pisałam poprzednim
razem? Chciałabym być tak zwyczajnie szczęśliwa… Stop! Przecież jestem bardzo
szczęśliwa! Tylko za często popadam w skrajności… Chciałabym tak znowu zatonąć
w głębi Twoich oczu…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz