wtorek, 30 października 2012

Niech się dzieje co chce.


To takie ludzkie… Zafascynowana nową sytuacją , usilnie dążyłam do jej rozwoju. Osiągnięcie pewnego celu powoduje spadek emocji i znowu wszystko wraca do normy. Może przez chwilę chciałam czegoś więcej… Może było mi to potrzebne… Jednak nie mogę, nie potrafię oszukiwać. Nie tylko Ciebie, ale przede wszystkim siebie. Kiedyś powiedziałam, że zbyt wiele różnic może prowadzić do destrukcji związku. Tak się stało. A teraz? O mały włos popełniłabym kolejny życiowy błąd. Nie chcę tego. Muszę zaufać sobie, bo nie zniosłabym ponownie tej nieopisanej męczarni . Potrzebuję osoby, której mogłabym bezgranicznie zaufać. Osoby, która byłaby moją drugą połową , a jednocześnie i chyba przede wszystkim kumplem. Kogoś kto zrozumie moje problemy i troski. Osoby, którą cieszą podobne rzeczy, słucha podobnej muzyki, widzi świat w podobnych barwach. Chcę partnera- kompana, który będzie towarzyszył mi w życiu. Kogoś kto lubi marzyć, stawiać cele i potrafi zmotywować do działania. Jedyne co mogę zrobić, to wrócić do czasów sprzed dwóch lat i ponownie stanąć w kręgach ludzi, którzy tak bardzo mnie fascynują. Wiem, że to właśnie wśród nich jest ten, z którym chciałabym dzielić moje życie. Mam świadomość,  że jeszcze na to wszystko za wcześnie. Pośpieszyłam się bo chciałam znowu kogoś wspierać i być wspieraną. Teraz mówię stop. Niech się dzieje co chce.

poniedziałek, 22 października 2012

Czym jest miłość?


Ta przyjaźń to chyba najcenniejsze co posiadam… Potrafię ją zdefiniować i jestem pewna, że ona po prostu jest. A czym jest miłość? Zaczęłam się ostatnio zastanawiać czy można to „czuć”. Skąd mam wiedzieć, że to właśnie ona? Na początku zawsze jest fascynacja… Poznawanie siebie, swoich charakterów i ciał. Pierwszy dotyk, pocałunek, zbliżenie, a później? To właśnie ten pierwszy etap daje nam mnóstwo radości. Gdy już jesteśmy pewni, że zdobyliśmy wszystko co było do zdobycia, wkrada się rutyna. Jesteśmy razem bo jest nam ze sobą dobrze, ale łączy nas już tylko przyzwyczajenie. Czy to przyzwyczajenie to właśnie miłość? Może dążymy do czegoś czego nie potrafimy określić. Może to mieliśmy, jednak brak świadomości  spowodował, że to porzuciliśmy. Przerażające… Zawsze wydawało mi się, że kochać to takie proste słowo. Jednak niedawno przerosła mnie złożoność definicji. Definicji, którą każdy z nas powinien sformułować sobie sam.
Najbardziej pragniemy tego co jest poza naszym zasięgiem, a nie potrafimy docenić tego co mamy na wyciągnięcie ręki… 

To takie ludzkie.

niedziela, 21 października 2012

Tęsknota...


Chcę dać sobie szanse na nowe życie, nowe uczucia i doświadczenia. To jest mój start w życiu. Moje i tylko moje 5 minut, których nikt nie ma prawa mi odebrać. Mogę popełniać tysiące błędów, ale to są moje błędy. Moje wzloty i moje rozczarowania. Chcę kiedyś wspominać ten czas z uśmiechem na twarzy i nie żałować niczego.
Owszem jest mi ciężko. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego dotyka mnie tyle złego, ale dzięki temu potrafię docenić każde drobne szczęście.
Jeszcze wczoraj nie sądziłam, że zobaczę ją tak szybko. Może ten przyjazd był spowodowany mało przyjemną sytuacją, ale mimo to ogromnie się cieszę. Ona jest jednym z brakujących elementów mojej układanki. Mam tutaj naprawdę dobrze, nie mogę narzekać… Jednak strasznie tęsknię.  Tęsknota to takie trudne do opisania uczucie. Chcesz by dana osoba była przy Tobie, ale jednocześnie podczas jej nieobecności zdajesz sobie sprawę kim dla Ciebie tak naprawdę jest i jak wiele znaczy. Kilka godzin wspólnie spędzonych dało mi wiele energii. Słońce jakby mocniej świeciło, jesień jakby piękniejsza…
Ta przyjaźń to chyba najcenniejsze co posiadam…

czwartek, 4 października 2012

Jestem spokojna...


Wspomnienia powodują uśmiech na mojej twarzy i to przyjemne, ale niespokojne bicie serca… Nic nie dzieje się bez przyczyny. Podejmujemy takie a nie inne decyzje, los stawia na naszej drodze różnych ludzi. Czasem na chwile, czasem na dłużej, ale wszystko ma znaczenie. Popełnianie błędów sprawia, że stajemy się mądrzejsi. Zdobywanie doświadczenia to chyba najlepsze co nas w życiu spotkało. Najwięcej szczęścia daje nie osiągnięcie celu, ale dążenie do niego. Masz satysfakcje, że twoja ciężka praca, poświęcenie i wyrzeczenia nie poszły na marne. Sam sukces istotny jest tylko przez chwilę, a to co zapamiętasz to właśnie drogę do niego. Dlatego nie warto się poddawać, trzeba traktować życie jak przygodę. Są lepsze i gorsze momenty, lepsi i gorsi ludzie, ale życie jest jedno. Nie będzie drugiej szansy, nie można przewinąć go do tyłu jak film. Czy żałuję dotychczas podjętych decyzji? Nie. Pozwoliły mi one ruszyć się z miejsca. Poznałam nowych, wspaniałych ludzi, którzy są pomocni i choć nie znamy się praktycznie wcale- bardzo mi pomagają. Nowe miasto to nowe wyzwania. Kierunek studiów ciężki, ale lepiej postawić poprzeczkę wysoko i zejść niżej, niż pójść na łatwiznę. Słowem…lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż że się tego nie zrobiło. Świadomość, że mam do czego wracać powoduje, że jestem spokojna.
To jest kolejny krok by zrozumieć siebie. Chcę dać sobie szanse na nowe życie, nowe uczucia i doświadczenia.


wtorek, 2 października 2012

Ciekawość pcha nas na przód



To były cudowne dni. Niby nic nie znacząca zmiana otoczenia, ale było pięknie. To nie ważne, że każdy dzień podobny był do drugiego. To nic. Ten jeden był wyjątkowy. Nie potrafię zapomnieć Twojego spojrzenia. Było w nim coś więcej... Zdziwienie jakbyśmy się już wcześniej spotkali, a jednocześnie pożądanie… Twój wzrok wbijał się we mnie jak gwoździe. Przeszywał mnie na wylot, robiąc spustoszenie w środku. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie czułam. Taniec tworzy pewną więź między ludźmi, a muzyka jest uniwersalnym językiem. Rozumieliśmy się bez słów. Ludzie wokół w jednej chwili przestali istnieć. Twój dotyk powodował dreszcze, a delikatny pocałunek pozwolił zapomnieć o wszystkim… o wszystkim o czym chciałam w tej chwili zapomnieć. Chciałam by trwało to wiecznie, a jednocześnie nie mogłam na to pozwolić. Czegoś się bałam. Dzisiaj wiem, że słusznie… Wiem, że nie byłeś sobą. Poczułeś się źle. Dlaczego? Czy gdybym została minutę dłużej, coś by to zmieniło? Nie sądzę.  Czuję się jak małe, głupiutkie dziecko, które nie może dostać upatrzonego misia z wystawy sklepowej. Jakby zabrano mi coś, czego tak naprawdę nigdy nie miałam. Zawsze mogłam liczyć na swoją podświadomość. Potrafiła zdziałać ogromne cuda, gdy tak bardzo czegoś pragnęłam. Dziś nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego to Ty zainicjowałeś wszystko i jednocześnie Ty wszystko zniszczyłeś. Sytuacja bardzo mi znajoma. Można powiedzieć, że identyczna. Nie potrafiłam jej wtedy do końca pojąć, dlatego los podstawił Ciebie na mojej drodze, bym mogła to zrozumieć. Teraz rozumiem. Już wiem jak czuje się osoba, której zależy, a nic nie może zrobić. Ale wierzę… gdzieś tam w środku mnie jest resztka nadziei, że to nie może tak po prostu się zakończyć. Najbardziej pragniemy czegoś, czego nie możemy mieć. To ciekawość pcha nas na przód. Zastanawiamy się co by było gdyby…
Wspomnienia powodują uśmiech na mojej twarzy i to przyjemne, ale niespokojne bicie serca…