niedziela, 11 listopada 2012
Ból
Tak wiem… szybko przyzwyczajam się do ludzi… Już mam wszystkiego dosyć. Jak mam uwierzyć w siebie? Jak uwierzyć w to, że jestem coś warta skoro na każdym kroku ludzie zrównują mnie z ziemią? Brak mi sił. Przykro mi, ale w wyniku tego wszystkiego co mnie spotkało, będą cierpieć inni. Nie będę już potrafiła nikomu zaufać w 100%. Będę ta zła, niedobra i nie będzie już tak łatwo. Zimne serce pełne obojętności. Wcale tego nie chcę! Jednak nie potrafię… nie mogę inaczej. Tak bardzo boli… Tak bardzo boli gdy ktoś nas wyśmiewa. Mówi się: próbuj, nic nie tracisz. Zawsze tracę. Tracę pewność siebie. Każda tego typu sytuacja niszczy moją psychikę. Powinnam dać sobie spokój i pomyśleć: jego strata. Może i jego. Łatwo mówić. Choć raz chciałam, żeby poszło po mojej myśli . No i co? Nic… Jest mi źle… niedobrze… Chce mi się po prostu rzygać… drapię się… szczypię… zaciskam zęby, ciągnę za włosy… Ból. Ten fizyczny potrafi na chwilę przytłumić ten psychiczny. So much for my happy ending…
Nie radzę sobie… nie potrafię… nie chcę… Ze skrajności w skrajność… To takie przerażające, że jeden człowiek, którego nie znam w ogóle, mógł mnie tak zniszczyć. Gdybym komuś to opowiedziała, zostałabym ponownie wyśmiana. Dziewczyno ogarnij się! Przecież tak nie można, to nierealne, że tak to przeżywasz!
Czuję się tak jakby wracał pewien okres mojego życia. Ten zupełny brak radości. Znowu będę smutną, nic nie znaczącą dla tłumu nastolatką? Bądź z siebie dumny. Bądź dumny do cholery. Świetnie ci poszło. Cel osiągnięty. Dziękuję! Nie mogło być lepiej. Mam ochotę coś zniszczyć. Podobno byłam aniołem w ludzkim wcieleniu. Teraz anioł upadł na ziemię. Podciąłeś mu skrzydła. On leży i płacze. Choć mentalnie pozostanie aniołem, już nigdy nie będzie mógł latać. Nie jestem mściwa… ale dzisiaj życzę ci byś poczuł to samo.
sobota, 10 listopada 2012
Zupełnie znajomo...
Chciałabym tak znowu zatonąć w głębi Twoich oczu… Jednak wiem, że to niemożliwe. Życie nauczyło mnie rozpoznawać pewne sytuacje i niestety, ta wygląda znajomo. Zupełnie znajomo… Teoretycznie na pierwszy rzut oka powinnam oceniać jak chłopak wygląda. No przecież to takie naturalne. O tyle dziwne jest to, że ja najpierw patrzę jak się rusza. Wbrew wszystkiemu uważam, że można zakochać się w czyimś tańcu. Szkoda tylko, że ponownie trafiłam na nieodpowiedniego człowieka, który niestety… tańczył cudownie. Dlaczego nie mogło się to ułożyć tak dobrze… no tak jakbym chciała, żeby się ułożyło. Mamo czy to znowu ktoś kto chciał mnie zranić? Czuwasz i pomagasz mi uniknąć tych sytuacji? Dlaczego nie mogę chociaż spróbować? Proszę… pozwól mi. Jestem już dużą dziewczynką i poradzę sobie. Nie chcesz, żebym cierpiała? Jeśli skończy się to teraz, będzie łatwiej zapomnieć? Masz rację… Szkoda, że tak musi być. Gdyby jednak coś się zmieniło, daj mi znać. Szturchnij go w ramię, niech się odezwie. Nie liczę na wiele, chciałam go tylko poznać. Tak wiem… szybko przyzwyczajam się do ludzi…
Gonić marzenia
Wolność… Chyba najwierniej potrafię pokazać ją w
tańcu. To wspaniałe uczucie wyzwolenia. Ruchy, które powodują, że rozumiesz się
z drugim człowiekiem bez słów. Bo tych słów tak naprawdę nie potrzeba. Mijają
godziny, a Ty grasz niczym aktor na scenie. Uśmiechasz się, krzywisz,
krzyżujesz ręce w imię niezadowolenia, by zaraz unieść je w powietrze na znak
radości. Nie znamy się, ale taniec zbliża ludzi. Właśnie… zbliża. Ale tylko w
momencie gdy jest to szczere z obu stron. Is it real or is it just a game? Jedyne czego teraz pragnę, to żeby nie
powtórzyła się znajoma mi sytuacja. Wtedy też w tańcu zrodziła się chemia,
szkoda, że tak szybko wygasła. Wtedy też byłam pewna, że to coś niezwykłego, i
co z tego? Jedno wielkie nic. Pozostały wspomnienia. Serce zabiło szybciej, ale
rozum mówi mi, że te cudowne chwile zakończyły się w momencie gdy wróciliśmy do
domów. Za szybko się przyzwyczajam do tego co dobre. Zdecydowanie za szybko.
Ale ktoś mi mówił, że muszę gonić marzenia. Gonie je, ale one uciekają. Kto tym
razem będzie szybszy? Może nieświadomie to właśnie o Tobie pisałam poprzednim
razem? Chciałabym być tak zwyczajnie szczęśliwa… Stop! Przecież jestem bardzo
szczęśliwa! Tylko za często popadam w skrajności… Chciałabym tak znowu zatonąć
w głębi Twoich oczu…
środa, 7 listopada 2012
Wolność...
Życie jest zbyt piękne by trwonić je na zmartwienia. Dlatego cieszę się nim, cieszę się każdą chwilą jaka jest mi dana. Ostatnio dręczy mnie dziwne uczucie , które jest jednocześnie czymś cudownym. We własnej samotności przestałam czuć się samotna. Tęsknie za kimś lecz nie wiem za kim. Kocham kogoś, kogo jeszcze nie poznałam i mam wrażenie, że jest gdzieś blisko. Nitka między nami z dnia na dzień napina się coraz bardziej, jesteśmy coraz bliżej. Jestem sama, a czuję, że ktoś jest obok. Czuję się bezpiecznie i pewnie. Paradoksalnie wcale nie czuje potrzeby poznania tej osoby. Ten stan mi odpowiada, czego chcieć więcej. Moja wyobraźnia tuli mnie w jego ramionach, muzyka maluje niebanalne tło. Czy dusza istnieje? Moja właśnie unosi się nad ziemią. Ta sama podeptana przez ludzi dusza dzisiaj jest lekka niczym piórko. Żyjąc w zgodzie z własnym sumieniem, pozwoliłam jej opuścić moje ciało. Przyziemne sprawy są domeną mojego umysłu. Dusza niech tańczy w rytm bicia serca, niech skacze, niech śpiewa i krzyczy z radości jak piękne jest życie. Wolność….
poniedziałek, 5 listopada 2012
Ogromny dystans...
Każde kolejne zdanie powoduje u mnie wewnętrzne oczyszczenie, swoiste katharsis… To jak spowiedź, ale to ja decyduję czy zasłużyłam na rozgrzeszenie. Potrzebowałam rozmowy z nią, by zrozumieć problem. Uświadomiła mi z czego wynika chęć zwrócenia na siebie uwagi u ludzi. Jeżeli ktoś bezustannie szuka aprobaty wśród społeczeństwa, wiecznie upewnia się, czy jest „fajny” to musi być niezwykle zakompleksionym człowiekiem, który próbuje podbudować własne ego. To jest przerażające. Osoby, które faktycznie mają coś do zaoferowania, są niezwykle skromne. Nie obnoszą się ze swoimi zaletami, pozwalając odkryć je innym. Jednocześnie podchodzą do siebie bardzo krytycznie, są świadome swoich wad i niedoskonałości. Potrafią przyznać się do błędu i przede wszystkim mają do siebie ogromny dystans. Tacy ludzie wzbudzają nasze zainteresowanie. Staramy się ich poznać, a proces ten bywa najczęściej wspaniałą przygodą. Taką właśnie przygodę mam zamiar przeżyć i obiecałam sobie, że nic mi w tym nie przeszkodzi. Tobie życzę powodzenia w życiu i odrobiny pokory.
Moja dusza staje się lżejsza. Właśnie spadł ze mnie ciężar tego świata…
Życie jest zbyt piękne by trwonić je na zmartwienia.
niedziela, 4 listopada 2012
Wewnętrzne oczyszczenie...
Niech się dzieje co chce… Tydzień przerwy pozwolił mi poukładać pewne sprawy. Zrozumiałam, że moje obawy nie były bezpodstawne. Różnice charakteru i stopień zażenowania rośnie proporcjonalnie do czasu trwania tej znajomości. Doświadczenie, pozwala mi ustrzec się przed bólem. Pewnie jeszcze 2 lata temu nie zastanawiałabym się ani chwili i podjęłabym decyzję, której dzisiaj bym żałowała. Na szczęście zachowałam trzeźwość umysłu i dzisiaj mogę twardo stąpać po ziemi. Wiem, że najgorsze co można zrobić to odgrywać się na niewinnych ludziach za krzywdy tych, którzy nas zranili. Wiem o tym doskonale. Ale czy nie wolno mi popełniać błędów, robić głupot, zapomnieć się na moment? Wolno mi. To ja rozliczam się z moim sumieniem i wbrew temu co mogą sądzić inni- jest ono czyste. Żyję w zgodzie ze sobą i niczego co stało się w ostatnim czasie nie żałuję. Mogę wszystko. Niektóre momenty pozwalają oderwać stopy od ziemi i na chwilę się unieść. Pozwalają oddać się emocjom i przeżyć coś niesamowitego. Każdy ma inną hierarchię wartości i układa ją wedle siebie. Nie potrzebuje by zwracano mi uwagę, że to co robię jest nie na miejscu. Są granice, które znam i które ustalam sobie sama. Trzymam się ich i tylko to się liczy.
Każde kolejne zdanie powoduje u mnie wewnętrzne oczyszczenie, swoiste katharsis…
Subskrybuj:
Posty (Atom)