czwartek, 3 stycznia 2013
Jesteśmy tyranami własnej psychiki...
Szukajmy gdzie indziej, bo tutaj nie odnajdziemy szczęścia. Nie umiem kochać, wiesz dlaczego? Bo ludzie z tego kraju mają przerażającą mentalność. Brakuje mi tu spontanicznych, roześmianych osób, odrobiny romantyzmu na tle niegrzecznego kawałka nieba. Iskry w oku, nadziei i wiary w lepsze jutro. To nie tu. Czuje, że moje szczęście jest setki kilometrów stąd i niczego tak nie pragnę jak zrządzenia losu i możliwości wyjazdu w nieznane. Tak wielu osobom się udało .Wielu osobom z mojego bliskiego otoczenia. Są szczęśliwi choć różni ich kolor skóry, kultura czy religia. Jestem naiwna bo wydaje mi się, że wszędzie żyje się w bajce, tylko nie tu. Jednocześnie krzywdzę siebie, bo boję się podjąć ryzyko. Co z Tego, że co tydzień topie się w głębi błękitnych oczu, co z tego skoro nigdy nie będę mogła po prostu zatonąć. Jesteśmy tyranami własnej psychiki, ludźmi bez serc, dusz i skrupułów. Zabijamy uczucia w sobie dla czystej satysfakcji, nie zważając przy tym na uczucia innych. Stajemy się zimni i obojętni na ludzką krzywdę. Przede wszystkim na krzywdę w obrębie psychiki. Nie obchodzi nas nic. Doświadczamy bólu i przelewamy jego skutki na innych. W ten sposób powoli całe społeczeństwo uodparnia się na to otaczające zło. Ja już dawno zgubiłam swój azymut. Idę, choć zupełnie nie wiem dokąd. Mówię, choć zupełnie nie wiem do kogo. Śmieję się, lecz ile można śmiać się na siłę. Stojąc przed lustrem rozmawiam z odbiciem, wytykam sobie błędy, jednocześnie szukając usprawiedliwienia. Płaczę, bo nie radzę sobie z ciężarem doświadczeń…
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz